Strona główna
Galeria Kontakt Ogłoszenia
Historia Ziemia
Wyszukaj na stronie


Zobaczyć niebo...
Twarz mamy, niebo, kolory 19-letnia Zuzanna Gardocka z Wyszkowa ostatni raz widziała w wieku 6 lat, zanim ogromny guz mózgu zgniótł nerwy. Jak sama mówi, mogło skończyć się gorzej… Może dlatego tak docenia to, co ma, czerpie z życia jak najwięcej i stara się, by brak wzroku nie stanął na przeszkodzie w realizacji jej planów. Przede wszystkim chce żyć jak każda nastolatka: bez problemów odnajduje się w masowej szkole, Zespole Szkół nr 3, uwielbia podróże i zakupy. – Zuza jest dla mnie bohaterką – podkreśla jej mama. Dla nas również… 
Podejrzenie choroby pojawiło się, gdy Zuza miała 6 lat. – Na przykład inaczej pisałam literki. Początkowo nikt nie wiedział, o co chodzi. Myśleli, że udaję, bo nie chcę chodzić do przedszkola – wspomina. W końcu trafiła do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie okazało się, że to guz mózgu. – Okazał się niezłośliwy, ale był tak duży, że zgniótł nerwy – opowiada. – Wszystko mogło gorzej się skończyć…
Zuzanna ma poczucie światła. – To daje tyle, że odróżniam noc i dzień albo kiedy ktoś zapali światło – opowiada. – W sumie to nawet o tym nie myślę, przyzwyczaiłam się. Początkowo nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nie widzę. Mózg podpowiadał mi zapamiętane obrazy.
Dla mamy i córki trudne były rozstania, gdy Zuzanna uczyła się w szkole z internatem w Laskach. To jeden z największych w Polsce ośrodków kształcenia niewidomych. Zuza uczyła się tam przez 10 lat. – Przez pierwsze 2-3 lata obie płakałyśmy – przyznaje jej mama, Beata Gardocka.
W międzyczasie Zuza ukończyła szkołę muzyczną, gra na pianinie. Postanowiła, że szkołę ponadgimnazjalną chce skończyć w Wyszkowie. – To było moim marzeniem, celem. Z tyłu głowy zawsze miałam poczucie, że chcę od życia czegoś więcej, że nie chcę się obracać tylko w kręgu niewidomych, choć mam wśród nich wielu przyjaciół – podkreśla.
Wybrała Zespół Szkół nr 3, zdobyła programy, które pomagają jej się uczyć, pisać prace. – Nauczyciele, pani dyrektor bardzo się przejęli, przygotowali się do prowadzenia zajęć, sprowadzono pomoce naukowe – podkreśla. – Pierwszego dnia siedziałam w ławce i pomyślałam: To już? Już jestem tu, gdzie chciałam być? To była pierwsza klasa, więc wszyscy byli w szkole nowi. Od razu podeszła do mnie koleżanka, zaczęłyśmy rozmawiać. 
Na początku największe problemy sprawiała jej… matematyka, trudno było zrozumieć materiał. Obecnie jest w drugiej klasie. – Mam dodatkowe zajęcia z matematyki, w szkole nie mam problemów z poruszaniem się, czuję się świetnie, mam przyjaciół. Jestem happy! Warto było się starać – jest przekonana.
Dziewczyna bez problemu porusza się po Wyszkowie i Warszawie, do szkoły często chodzi z koleżanką, która mieszka niedaleko. – Taką mam sugestię dla władz miasta, by w miejskich autobusach był lektor – proponuje. 
Co po maturze? – Wielka niewiadoma – mówi Zuzanna. Kusi ją prawo, mama widziałaby córkę na dziennikarstwie.
- Zuza chce znać prawo, żeby bronić się w codziennym życiu – dodaje pani Beata. – A dziennikarstwo, bo Zuza uwielbia książki, zawsze miała łatwość mówienia i pisania. Wygrała nawet ogólnopolski konkurs literacki. 
 
Zwykła nastolatka
 
Zuzanna jest zwykłą nastolatką. – Zawsze tak chciałam i tak chyba jest – podkreśla. Uwielbia zakupy, muzykę, książki i podróże. – Majorka, Lanzarote, Teneryfa… – wylicza. – Teraz zastanawiam się nad kursem języka angielskiego w jakimś ciepłym kraju, np. RPA. Uwielbiam ciepło. Dla mnie podróże to wyłączenie się z codzienności. Czuję się jako nowo narodzona. Czuję, że jestem w innym miejscu, że chodzę innymi chodnikami, że otaczają mnie inni ludzie. Nikogo nie obchodzi, kim jesteś i co robisz. Po prostu jesteś na wakacjach.
Jak większość nastolatek, sporo czasu spędza w sklepach. – Tylko nie lubię, gdy ktoś mi mówi, że coś jest modne, bo to dla mnie nic nie znaczy. Chcę wiedzieć, czy np. ma dziury, koronkę, czy jest wąskie, czy szerokie. Ale na szczęście umiem się upomnieć – dodaje.
- Oczywiście, że jest dla mnie ważne, jak wyglądam – podkreśla. – Nie wiem, co ktoś myśli pytając, czy istotny jest dla mnie kolor bluzki? Oczywiście, że tak, że chcę, by ubrania do siebie pasowały. Pamiętam przecież kolory.
Zuzanna jest niezwykle pogodną, pozytywną osobą. Ale ma też słabsze dni. – Zwłaszcza zimą, bo latem inaczej się żyje – mówi. – Zima to dla mnie katorga, przychodzi mi wtedy do głowy, że gdybym widziała, mogłabym robić coś innego, gdzieś pójść. I wtedy jest ciężko.
- Mamy zimę, ale wydajesz się być w doskonałym nastroju – wtrącam.
- Tak, bo w ferie byłam na Lanzarote, naładowałam baterie – odpowiada z uśmiechem. – Poza tym sama nie postrzegam siebie jako osoby pozytywnej, wydaje mi się raczej, że jestem pesymistką.
- Najtrudniej było chyba, gdy Zuza miała 13 lat – dodaje pani Beata. – To był podwójny nastoletni bunt, ale nie dała się mamie mocno we znaki.
 
Zobaczyć niebo i mamę
 
Zuzanna ma dwóch starszych braci. Beata Gardocka nie ukrywa, że córka jest jej oczkiem w głowie. – Zuzia zawsze była słodziutka – mówi.
- A mama zawsze mnie chwaliła – z uśmiechem wtrąca Zuzanna. – Zawsze miałam wsparcie, nigdy nie siedziałam sama w domu.
- Zuza była bardzo dzielna – podkreśla mama. – To dla mnie bohaterka. Jej choroba była trudnym czasem dla całej rodziny. Mnie również było ciężko, ale to ona podnosiła mnie na duchu, mówiła, żebym się nie martwiła, nie przeżywała tego wszystkiego tak bardzo. Podziwiam ją za mocny charakter, realizowanie postawionych sobie celów, za to, że się nie poddaje.
- Nie skupiam się na tym, co sprawia mi trudność – podkreśla Zuzanna. – Cieszę się, że mam przyjaciół, z którymi mogę po prostu pogadać, którzy zapominają, że nie widzę. To jest dla mnie największa wartość.
Zuzanna denerwuje się, gdy ktoś dziwi się, że ona – niewidoma  – coś potrafi. Zdarzało się jej słyszeć za plecami: „To ona rysuje?” – Nie wstydzę się tego, że jestem niewidoma – zapewnia. – Niektórym tak się wydaje, bo np. nie chodzę z laską. Mam laskę i jeśli nie miałabym wyboru, wyszłabym z nią. Ale wolę chodzić z przyjaciółmi. Wiem przecież, że samodzielność też ma swoje granice. 
Co Zuzanna chciałaby zobaczyć? – Niebo – odpowiada. – Pamiętam, że jak byłam mała, bujałam się na huśtawce i patrzyłam w niebo. Ta scena mocno utkwiła mi w głowie. Chciałabym zobaczyć też twarz mamy, bliskie osoby. Jestem też ciekawa, jak sama teraz wyglądam. Nie ma już przecież Zuzi, którą pamiętam z lustra. Dużo widzę w swoich snach, czasami naprawdę fajne rzeczy.
SB
Wróć do listy artykulów z tego wydania
Komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami internautów. Redakcja Nowego Wyszkowiaka nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Redakcja zastrzega sobie możliwość przeredagowywania fragmentów komentarzy w sposób nie zmieniający ich przekazu, a w szczególnych przypadkach usuwania fragmentów lub całych komentarzy. Nie będziemy publikować opinii, które są wulgarne, obraźliwe, naruszające zasady współżycia społecznego, zawierają adresy www i e-mail oraz dane osobowe i teleadresowe, obrażają osoby publiczne, obrażają inne osoby uczestniczące w dyskusji, mogą łamać prawa autorskie, nie są zgodne z tematem komentowanego artykułu.
2016-03-17 16:28
~Anna Mastalerek
Zuzia, tak trzymaj! Jesteś wspaniałą dziewczyną i świat stoi przed Tobą otworem.
Czytaj w aktualnym numerze
Wiadomości z miasta
Prawie 90 osób wzięło udział w zorganizowanym 11 czerwca przez Wyszkowski Ośrodek Sportu i Rekreacji spływie kajakowym rzeką Bug. Mimo początkowych obaw, pogoda...
Sport
Ostatni pojedynek w III lidze kobiet rozegrały w sobotę zawodniczki Loczków Wyszków. - Oby ostatni na czas dłuższy niż rok - mówią...
Czytelnicy napisali
01.06.2016r. w prezencie z okazji Dnia Dziecka, rodzice z grupy „Żabki” pod czujnym okiem Pani Magdaleny Łyszkowskiej i Moniki Ponichtera przygotowali przedstawienie...
Wiadomości z powiatu
Wszyscy radni zagłosowali za udzieleniem wójtowi absolutorium z tytułu wykonania budżetu za 2015 r. Budżet zamknął się ponadmilionową nadwyżką, na inwestycje...
Kultura
Wyszkowska biblioteka włączyła się w ogólnopolską akcję Noc Bibliotek „Wolno czytać”, która upłynęła pod znakiem Henryka Sienkiewicza i...

strony www Warszawa